Schizofrenia – inny, niezwykły świat

Trudno przedstawić zagadnienie choroby psychicznej sklasyfikowanej jako schizofrenia. Podobnie, jak niezwykle skomplikowana jest jednoznaczna odpowiedź na pytanie, ile wiemy o naszym mózgu. Boimy się rzeczy nieznanych, boimy się także ludzi chorych psychicznie, bo w błędny sposób pojmujemy samo pojęcie.

Po raz pierwszy terminu schizofrenia użył szwajcarski psychiatra Bleuler w 1913 roku. Jak łatwo się domyśleć, choroba ta trawiła ludzkość już dużo wcześniej, ale dopiero na początku ubiegłego stulecia została prawidłowo odczytana i sklasyfikowana. Przez długi czas, głównie ze względu na jej złożoność, była zaliczana na poczet objawów innych schorzeń psychiatrycznych i neurologicznych. Podobne wnioski wyciągnął już w 1899 roku niemiecki psychiatra Kraepelin, który połączył dotychczasową wiedzę na temat zaburzeń psychiatrycznych związanych z paranojami, w jeden termin: „otępienia wczesnego”. Był to pierwszy, bardzo ważny dla medycyny krok w celu scharakteryzowania choroby. Bleuler poszerzył tą wiedzę i stworzył pojęcie schizofrenii prostej, utajonej, pierwotnej i wtórnej – jednak do dziś istnieje duży konflikt w świecie psychiatrii, związany z samą istotą i granicą choroby.

Nie jest łatwo scharakteryzować schizofrenię, ale można zaznaczyć kilka powtarzających się, znamiennych dla niej objawów. UROJENIA, najczęściej prześladowcze, występować mogą u wszystkich chorych, także u ludzi cierpiących z powodu innych zaburzeń psychicznych. Przykładem może być urojenie, polegające na usilnym przekonaniu i dopatrywaniu się związku między zupełnie neutralnymi faktami lub wydarzeniami, a chorym. Częstym problemem bywa odczytanie tożsamości własnej lub otoczenia. Urojenia mogą występować pod różnymi postaciami i na wszystkie możliwe tematy. Typowym objawem występującym u około połowy chorych są OMAMY, zazwyczaj słuchowe. Polegają na słyszeniu głosów jakby drugiej osoby, komentującej zachowanie chorego lub daną sytuację w jakiej się znalazł. Nie muszą być to wyraźne słowa – czasem nieokreślone dźwięki, szumy, czy pomruki. Występują również omamy węchowe, smakowe i dotykowe; natomiast omamy wzrokowe są kwestionowane przez większość specjalistów i bardzo rzadko zaliczane do objawów schizofrenii. Kolejnym elementem choroby są OBJAWY KATATONICZNE – czyli związane z zaburzeniami psychiczno-ruchowymi. Polegają one na niedostosowaniu się do sytuacji – zahamowaniu lub pobudzeniu czynności ruchowych. Dodajmy, że często zaburzenia te są bardzo chaotyczne i świadczą o oderwaniu woli wykonywania ruchów, czy gestów, od rzeczywistej potrzeby – chorobliwa autonomia procesów ruchowych. U większości schizofreników występuje również FORMANLE ZABURZENIE MYŚLENIA. Mamy z nim do czynienia, gdy osoba chora wypowiada się w sposób nielogiczny, gubiąc wątki lub tworząc wątki dla nas zupełnie nieistotne. Jej wypowiedzi mogą dotyczyć także rzeczy nierealnych. Do objawów zaliczamy również: zmniejszenie ogólnej aktywności, ograniczenie kontaktu z ludźmi oraz symptomy depresji czy manii.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, co i kiedy powoduje schizofrenię. Nie jest ona bowiem klasycznym przykładem określonej choroby, bo właściwie łączy w jedną kilka chorób psychicznych. Trudno zatem niepodważalnie stwierdzić, że jakiś objaw jest tym pierwszym, od którego wszystko się zaczyna.
Powinniśmy mieć świadomość tego, że ludzie cierpiący na schizofrenię wcale nie muszą wydawać nam się chorzy. Nie każdy podtyp choroby jest dla nas zagrożeniem.

Zaburzenia jaźni, czyli brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie kim jestem, co ja tu robię, dlaczego to robię – to rozdarcie osobowości i zaburzenie między światem, a wnętrzem chorego. Teoretycznie za zaburzenie podstawowe, czyli pierwotne uważa się, wspomniane już wcześniej, formalne zaburzenie myśli – czyli autystyczno – niezdyscyplinowanie.

Jak w każdej chorobie psychicznej podjęto próbę podziału objawów schizofrenii na pozytywne i negatywne, czyli w skrócie mówiąc: na twórcze i bierne. Dzięki tej teorii można skutecznie próbować leczyć objawy i co najważniejsze – z coraz większymi sukcesami.

Nie ma określonej grupy ludzi, u których pojawi się schizofrenia. Oczywiście narażone są na nią osoby mające trudności w kontaktach z ludźmi, chłodni emocjonalnie, ekscentryczni, nadwrażliwi czy nieufni, ale równie dobrze w/w symptomy mogą odnosić się do depresji, nerwicy albo też specyficznego charakteru człowieka. Mówi się natomiast o pewnych uwarunkowaniach genetycznych, ale nie są one regułą. Nie należy zatem szukać u siebie czy otoczenia objawów schizofrenii, bo do jej stwierdzenia potrzebna jest bardzo szeroka wiedza i czas.

U przeważającej liczy chorych do wystąpienia pierwszych, konkretnych objawów choroby dochodzi przed 30-tym rokiem życia i już w ciągu kilku miesięcy następuje całkowite wykształcenie się jej objawów. Co ważne, spora część schizofreników choruje epizodycznie. A więc, jedynie czasem można spodziewać się u nich nieprawidłowych zachowań psychicznych. U ludzi z podtypem bardziej przewlekłym, tych zachowań i objawów jest dużo więcej, i co z tego wynika, epizody występują dłużej.

Przebieg choroby w ogromnym stopniu zależy od rodzaju podjętego leczenia, stosunku do siebie samej osoby chorej i oczywiście współpracy osób najbliższych. Okazuje się bowiem, że burzliwy okres chorobowy trwa zazwyczaj około 5 lat, później u sporej części chorych następuje wyciszenie objawów. Jeśli więc rodzina chorego pozbędzie się uczucia strachu i bezradności, może znacznie wpłynąć na pozytywne i szybkie skutki leczenia. Bardzo ważne jest leczenie farmakologiczne – tzw. neuroleptykami. To od ich szybkiego i skutecznego podania zależy najwięcej. Chociaż u wielu chorych nie eliminują całkowicie nawrotów, to w znaczący sposób zmniejszają siłę objawów epizodu – czyli ataku. Dopełnieniem skutecznej terapii musi być odpowiednia, długotrwała psychoterapia, często nie tylko dla chorego, ale także dla jego rodziny czy opiekunów.
W Polsce (określa się w przybliżeniu): 65%  rozpoznań to schizofrenia paranoidalna; 2% katatoniczna; 0,5% hebefreniczna; 1,3% niezróżnicowana; 18% rezydualna; 1% prosta.

Psychiatria rozwija się coraz szybciej i dzięki nowym technologiom może zaglądać do naszego mózgu, i chociaż daleko jeszcze do czytania ludzkich myśli, nauczyła się je interpretować. A to nadzieja dla nas wszystkich, bo kiedy zrozumiemy siebie przestaniemy się bać nieznanego.

Małgorzata Szczepaniak