Czyżby powrót starego – przywracanie do łask staroci, a może powrót do starych wierzeń, zabobonów – magii.
Nowoczesna medycyna z takim zapałem odrzucała kiedyś – ja to pamiętam – wiele tradycyjnych metod leczenia, pomagania chorym w różnych stanach chorobowych. Jako jedne z pierwszych padły pod „naukowym toporem” bańki i zioła. Zachłyśnięcie się medycyny, samych lekarzy, wybitnymi efektami leczenia i użycia antybiotyku sprawiły, że przepisywano je coraz częściej, coraz nowsze. Pierwszy efekt był bardzo dobry. Zdrowie wracało szybko. I trwałaby ta euforia gdyby matka natura nie wyciągnęła z lamusa starego porzekadła – co nagle to po diable. Ano wyciągnęła – odkurzyła skutecznie i udowadnia jego sens i mądrość. Antybiotyk działa szybko, ostro, wyręczając organizm w walce z infekcją. Antybiotyk niszczy bakterie chorobotwórcze, ale i te, które w organizmie człowieka są jego sprzymierzeńcami. Zaburza, zatem prawidłowe funkcjonowanie przewodu pokarmowego – jamy ustnej, jelit – zaburza florę bakteryjną dróg rodnych, nie uruchamia prawie w ogóle układu odpornościowego, praktycznie nie działa na wirusy.

Czemu służy ten przydługi wstęp skoro treścią artykułu mają być bańki. Ano teraz właśnie jak na dłoni widać ich oczywiste zalety, ich bezpieczeństwo.
No to wymieniamy:

  1. bańki działają na organizm człowieka bez otwartej ingerencji w jego wnętrze – uruchamiają tylko własne możliwości odpornościowe organizmu, mobilizują własne przeciwciała i cały układ produkujący przeciw ciała do intensywnej aktywności w rejonie zapalnym,
  2. na okolice zapalenia, na zapalenie ruchowe narządów działają przeciwbólowo, przeciwobrzękowo. Siła ssąca bańki powoduje przesunięcie z miejsca rozpalenia – narząd opróżniony z nadmiaru krwi jest mniejszy, mniej boli, nie uciska na inne narządy. Uwolnione do krwioobiegu bakterie – są łatwiej dostępne dla krążących w organizmie przeciwciał.

Tylko te własności baniek przesądziły o fakcie, że można bańki stosować praktycznie zawsze. Aktualny jesienno – zimowy czas jest znakomity, by niedowierzający, wątpiący sprawdzili działanie baniek na sobie. Szczególnie, gdy mądre głowy wymyśliły bańki, do których nie trzeba angażować ognia i dla bezpieczeństwa używać asysty straży pożarnej. Był to i nadal jest bardzo istotny powód zniechęcający do stosowania baniek – strach związany z ogniem używanym do wygrzania bańki paraliżował dzieci – ale często bardziej skuteczniej rodziców mających pod ręką makabreski w rodzaju poparzonych pleców, spalonych piernatów itp. W czasie blisko ćwierć wieku stawiania nie udało się nikogo oparzyć ani podpalić. Ale to już nie problem – bezogniowe bańki są faktem, z którego coraz rychlej, chętniej i obficiej powinniśmy korzystać. Każde jesienno – zimowe przeziębienie powinno być skutecznie zwalczone siłami własnego organizmu z pomocą baniek – wspartych witaminami, odpowiednim podaniem naturalnych kwasów (np. owoce, kiszona kapusta, ogórki, cebula i czosnek), po 3 – 4 dniach każda zwyczajna infekcja może być zwalczona własnymi siłami organizmu. Trwa takie leczenie zazwyczaj koło tygodnia. Bywa, że infekcja przybiera od razu postać o cięższym przebiegu i wskazane jest wsparcie organizmu antybiotykiem. I nie ma żadnych zastrzeżeń, by antybiotyku nie wesprzeć mobilizującym działaniem baniek. Tradycyjne wskazania – zapalenie oskrzeli i płuc warto zatem, istotnie rozszerzyć o każde katary i infekcje przebiegające bez wyraźnych objawów ze strony oskrzeli i płuc. Jeśli odczuwamy wyraźny spadek odporności organizmu to oprócz sprawdzenia (badania ogólne dla wykluczenia choroby tylko anemii) warto trochę pogimnastykować układ odpornościowy i przypomnieć mu technikę walki.

Bardzo dobrze wtedy przeprowadzić taką bańkową kurację – przez 8 kolejnych tygodni w stałym obranym dniu stawiać bańki. Zazwyczaj swoim pacjentom proponuję w piątek bańki, w sobotę pozostanie w domu, w niedzielę na spacer, a od poniedziałku powrót do normalnych obowiązków – wtorek – przedszkole, szkoła. Wielu moich pacjentów po takiej kuracji do dziś nie pamięta, do czego służą chusteczki do nosa. Jest jeszcze jeden nie do pominięcia argument przemawiający za bańkami. Teraz, kiedy są bezogniowe – proste do postawienia – każdy może się nauczyć tego w sumie prostego zabiegu. Bańki nie są drogie – cała, zatem kuracja może być przeprowadzona prawie bez sięgania do kieszeni. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze dają się przeliczyć znakomicie na owoce i warzywa – jeszcze nie mamy niestety sposobu na obliczenie w złotówkach spokoju o zdrowie dziecka, radości zdrowego dziecka w domu i radości z jego zdrowego wzrastania! Szkoda – bo wtedy dopiero widać wyraźnie „co warte są bańki”.

Opracowano – MED PLUS Sp. z o.o.

Comments are closed.
Przeczytaj poprzedni wpis:
Komputeromania

W obecnych czasach często już dzieci przedszkolne mają kontakt z komputerem. I stąd obawa, że jeśli nie będą pod należytą...

Zamknij